Gdzie tkwi haczyk
Postanowiliśmy sprawdzić, na czym polega haczyk z rozmową telefoniczną.
Nie rozmawia się z żywym człowiekiem, a nagranym głosem na sekretarce, który wydaje polecenia. Sprawdza dane osobowe, które należy powtórzyć, a następnie każdorazowo odtwarza je nam. Trwa to kilkanaście minut, co przy koszcie minimum ponad 6 zł plus VAT za minutę kosztuje dzwoniącego nie mało.
Nie koniec to jednak. Później podawany jest specjalny numer wygranej, numer pisma etc, które głos w słuchawce literuje, prosi o powtórzenie i odtwarza za kazdym razem to, co powiedzieliśmy. Pretekstem jest sprawdzenie, czy nie pomylilismy się. Mijają kolejne minuty. Dalej sprawdzane są inne dane podane z listu o wygranej, co trwa następne. Cały czas jesteśmy też zapewniani, że to my wygraliśmy i to my jesteśmy jedynymi szczęśliwcami, którzy otrzymają tę jedyną, fascynującą, niepowtarzalna, gwarantowaną, wspaniałą (przymiotników jest dużo więcej) nagrodę.
Jeśli ktoś myśli, że to koniec, to się myli. Po powtórzeniu danych i propozycji, głos w słuchawce informuje, że jest przewidziana "tylko dla ciebie" specjalna nagroda (np. wycieczka do Londynu dla dwóch osób o wartości ...). Cykl inwigilacji powtarza się od początku, gdyż - jak informuje nas głos - musimy sprawdzić dane. Po tym któryś już raz z rzędu następuje powtórzenie, że podanie danych i umożliwienie ich przetwarzania jest konieczne do otrzymania nagrody.
Głos w słuchawce prowadzi tak dzwoniącego bardzo długo. Na tyle długo, że końcowy rachunek telefoniczny za rozmowę opiewa na kilkaset złotych.
Inne tematycznie powiązane strony:
|